Na początek należy wskazać co kryje się pod mało jeszcze znanym w naszym kraju pojęciem “timesharing”. Timesharing polega na wykupieniu wyposażonego domu lub apartamentu za granicą, za ułamkową cenę nieruchomości na określoną liczbę lat, co umożliwia korzystanie z niego przykładowo przez określone 3 tygodnie każdego roku kalendarzowego.
Takie rozwiązanie wydaje się być bardzo atrakcyjne dla każdego kto chce mieć co roku zapewnioną rezerwację wakacyjną. Ponadto nie koniecznie zawsze musimy odwiedzać wykupione przez nas miejsce. Funkcjonuje dodatkowa sieć wymiany rezerwacji wykupionych pobytów w określonych terminach. Przy jej pomocy możemy zamienić lipcowy pobyt w apartamencie w Hiszpanii na sierpniowy wypad do domku w Portugalii.
Oprócz opisanych korzyści należy również liczyć się z pewnymi minusami. Timesharing zawierany jest zwykle na okres minimum trzech lat. Może się zdarzyć, że z powodu choroby lub innych niezależnych od nas zdarzeń nie będziemy mogli wyjechać z kraju w wykupionym przez nas terminie. W tym wypadku nasza wakacyjna rezerwacja przepada, a apartament pozostaje przez trzy tygodnie niezamieszkały.
Przy zawieraniu umowy o timesharing powinniśmy dokładnie zbadać ofertę i koniecznie prosić o wszystkie pisemne informacje w języku polskim jeśli umowa jest zawierania z firmą zagraniczną. Należy również pamiętać, iż przysługuje nam prawo odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni kalendarzowych od dnia jej podpisania.